Teraz jak o tym myśle,to nie był az najgorszy dzień w życiu,tylko zły.A więc opowiadam...
Wczoraj 15.05.12 (wtorek) szłam w dobrym nastroju do szkoły na 8.00.
Było bardzo miło,bo pierwsza i druga lekcja na komputerach i oglądałam film o bocianach na bociany.tv[Polecam,one są sweet! *.*].
Bardzo fajnie było,na tych dwóch lekcjach.Lekcją 3 był polski i tam musieliśmy w grupach pisać sprawozdanie na temat naszej wycieczki do Gniewu.Nawet nieźle to napisałyśmy[w naszej grupie były same dziewczyny LOL!].
Aż nadszedł w-f...
Dzisiaj pani postanowiła,żebyśmy rzucały małymi piłkami ręką i kto dalej na ile metrów.
Zmartwiłam się bo inne dziewczyny rzucały próbnie na poprzedniej lekcji,a ja wtedy nie świczyłam @.@.
Niewiedziałam jak mocno się zamachnąć i jak rzucić,miałam wielkie puzzle w głowie.
Moje koleżanki rzuciły bardzo daleko,Wiktoria 29 metrow,Ida 21,a Ola tk z 17-21 m.Pani powiedziała,że jeśli rzuci się na 5 metrów to ma się ocenę 2.
Nadeszła moja kolej.Wstrzymałam oddech,podeszłam do lini z której miałyśmy rzucać,zamachnęłam się najmocniej jak mogłam i obróciłam jak inne dziewczyny i rzuciłam!Miałam wielką nadzieję,że rzuce bardzo daleko,ale oj moja biedna nadzieja
Rzuciałm na 10,5 metrów! Byłam załamana,bo chyba jako druga miałam najgorszy wynik ze wszystich.Nasza klasa ma w-f z drugą klasą,D.Dziewczyny i chłopacy mają osobny w-f więc dziewczyny z mojej klasy i dziewczyny z drugiej klasy mamy razem w-f.
Kiedy odeszłam z lini do rzucania,kompletnie się załamałam.Ja ? Najwyższa z całej klasy o długich nogach i długich ramionach rzuciłam na 10,5 metrów?
Nagle podeszły do mnie 2 dziewczyny z mojej klasy Paulina i Wiktoria(ta druga Wiktoria) i zaczęły mnie pocieszać.
-Nie martw się Natka,następnym razem będzie lepiej!
-Może i masz rację,teraz się bardziej postaram!
Kiedy wszyscy już rzucili to pani ogłosiła,że będzie jeszcze drugi rzut.
Na zewnątrz się ucieszyłam,ale w środku byłam załamana i płakałam w myślach.
Kiedy nadeszła moja kolej w rzucie,powiedziałam sobie *Muszę rzucić dalej!!!* .
Wstrzymałam oddech,w ręce mocno ściskałam piłkę,zamachnęłam się tak jak to obiły inne dziewczyny i rzuciłam!
Byłam pewna,że rzuce dalej.Ta pewnosć miała trochę racji i trochę nie racji.
-11 metrów! Natalia! Jak można być tak leniwym?! Mogłaś się bardziej postarać!!! - Krzyknęła na całe boisko pani.
Od tych słów,nie moglam się ruszyć.Nie mogłam w to uwierzyć,faktycznie lepiej,ale to 3!
-Nie rzuciłam tego leniwie!!!! Zrobiłam wszystko co mogłam!!!-odpowiedziałam pani głośnym krzyknięciem *Na szczęście,że tego nie usłyszała -,-* ~ pomyślałam.
Wtedy usiadłam na boisku i nie byłam w stanie nic powiedzieć.Byłam jeszcze bardziej załamana.Szybko zasłoniłam twarz moim długim kitkiem i miałam czerwone załzawione oczy.Wtem znów podeszły do mnie Paulina i Wiktoria i znowu zaczęły mi coś mówić:
-Nie przejmuj się Nati!Pani właśnie oto chodzi.Mowi ci tak,żebyś była smutna a potem mówi "Nie przejmuj się!".
Po tych słowach prubowałam się uśmiechnąć i coś tam pokazałam.Chyba to był uśmiech bo Paulina też mi go pokazała i poszła z Wiktorią.
Wtedy spojrzałam na moją rękę i pomyślałam ~ *To w końcu moja ręka i moja siła rzucania,a nie pani,więc jakim prawem może mowić mi,że jestem leniwa?*
Po w-fie była przerwa 15 minutowa i bałam się iść do kolegów.Ale odważyłam się,z podkrążonymi na czerwono oczami od łez...
Poszłam na naszą ławkę i usiadłam.Oni spojrzeli się na mnie dziwnie i zaczęli pytać "Co się stało?"
Ja im odpowiadałam,że nic i uśmiechałam się do nich.A oni niespodziewanie nabrali się na mój sztuczny uśmiech i już nie pytali.
Potem było jeszcze gorzej na matmie,ale jakoś poradziłam sobie z tym.
Pisze to wszystko dopiero teraz,bo byłam zbyt przybita,żeby napisać to wczoraj i mam nadzieję,że ktoś to przeczytał.
Wczoraj 15.05.12 (wtorek) szłam w dobrym nastroju do szkoły na 8.00.
Było bardzo miło,bo pierwsza i druga lekcja na komputerach i oglądałam film o bocianach na bociany.tv[Polecam,one są sweet! *.*].
Bardzo fajnie było,na tych dwóch lekcjach.Lekcją 3 był polski i tam musieliśmy w grupach pisać sprawozdanie na temat naszej wycieczki do Gniewu.Nawet nieźle to napisałyśmy[w naszej grupie były same dziewczyny LOL!].
Aż nadszedł w-f...
Dzisiaj pani postanowiła,żebyśmy rzucały małymi piłkami ręką i kto dalej na ile metrów.
Zmartwiłam się bo inne dziewczyny rzucały próbnie na poprzedniej lekcji,a ja wtedy nie świczyłam @.@.
Niewiedziałam jak mocno się zamachnąć i jak rzucić,miałam wielkie puzzle w głowie.
Moje koleżanki rzuciły bardzo daleko,Wiktoria 29 metrow,Ida 21,a Ola tk z 17-21 m.Pani powiedziała,że jeśli rzuci się na 5 metrów to ma się ocenę 2.
Nadeszła moja kolej.Wstrzymałam oddech,podeszłam do lini z której miałyśmy rzucać,zamachnęłam się najmocniej jak mogłam i obróciłam jak inne dziewczyny i rzuciłam!Miałam wielką nadzieję,że rzuce bardzo daleko,ale oj moja biedna nadzieja

Rzuciałm na 10,5 metrów! Byłam załamana,bo chyba jako druga miałam najgorszy wynik ze wszystich.Nasza klasa ma w-f z drugą klasą,D.Dziewczyny i chłopacy mają osobny w-f więc dziewczyny z mojej klasy i dziewczyny z drugiej klasy mamy razem w-f.
Kiedy odeszłam z lini do rzucania,kompletnie się załamałam.Ja ? Najwyższa z całej klasy o długich nogach i długich ramionach rzuciłam na 10,5 metrów?
Nagle podeszły do mnie 2 dziewczyny z mojej klasy Paulina i Wiktoria(ta druga Wiktoria) i zaczęły mnie pocieszać.
-Nie martw się Natka,następnym razem będzie lepiej!
-Może i masz rację,teraz się bardziej postaram!
Kiedy wszyscy już rzucili to pani ogłosiła,że będzie jeszcze drugi rzut.
Na zewnątrz się ucieszyłam,ale w środku byłam załamana i płakałam w myślach.
Kiedy nadeszła moja kolej w rzucie,powiedziałam sobie *Muszę rzucić dalej!!!* .
Wstrzymałam oddech,w ręce mocno ściskałam piłkę,zamachnęłam się tak jak to obiły inne dziewczyny i rzuciłam!
Byłam pewna,że rzuce dalej.Ta pewnosć miała trochę racji i trochę nie racji.
-11 metrów! Natalia! Jak można być tak leniwym?! Mogłaś się bardziej postarać!!! - Krzyknęła na całe boisko pani.
Od tych słów,nie moglam się ruszyć.Nie mogłam w to uwierzyć,faktycznie lepiej,ale to 3!
-Nie rzuciłam tego leniwie!!!! Zrobiłam wszystko co mogłam!!!-odpowiedziałam pani głośnym krzyknięciem *Na szczęście,że tego nie usłyszała -,-* ~ pomyślałam.
Wtedy usiadłam na boisku i nie byłam w stanie nic powiedzieć.Byłam jeszcze bardziej załamana.Szybko zasłoniłam twarz moim długim kitkiem i miałam czerwone załzawione oczy.Wtem znów podeszły do mnie Paulina i Wiktoria i znowu zaczęły mi coś mówić:
-Nie przejmuj się Nati!Pani właśnie oto chodzi.Mowi ci tak,żebyś była smutna a potem mówi "Nie przejmuj się!".
Po tych słowach prubowałam się uśmiechnąć i coś tam pokazałam.Chyba to był uśmiech bo Paulina też mi go pokazała i poszła z Wiktorią.
Wtedy spojrzałam na moją rękę i pomyślałam ~ *To w końcu moja ręka i moja siła rzucania,a nie pani,więc jakim prawem może mowić mi,że jestem leniwa?*
Po w-fie była przerwa 15 minutowa i bałam się iść do kolegów.Ale odważyłam się,z podkrążonymi na czerwono oczami od łez...
Poszłam na naszą ławkę i usiadłam.Oni spojrzeli się na mnie dziwnie i zaczęli pytać "Co się stało?"
Ja im odpowiadałam,że nic i uśmiechałam się do nich.A oni niespodziewanie nabrali się na mój sztuczny uśmiech i już nie pytali.
Potem było jeszcze gorzej na matmie,ale jakoś poradziłam sobie z tym.
Pisze to wszystko dopiero teraz,bo byłam zbyt przybita,żeby napisać to wczoraj i mam nadzieję,że ktoś to przeczytał.
:D:D


No ale trudno,przynajmniej słońce będzie i opalenizna na koniec dnia 


-
song:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›